Rewolucja w Usuwaniu Naczynek, Przebarwień i Rumienia – Poznaj Laser Alma Harmony

Znacie już laser? W Instytucie Milbrandt mogliście dotąd korzystać z lasera CO2. Teraz mamy dla was coś więcej – Laser Alma Harmony. To urządzenie, które przenosi zabiegi redukujące rumień i likwidujące poszerzone naczynka w zupełnie inny wymiar. Alma daje nowe możliwości i pozwala cieszyć się efektami, jakich jeszcze przed chwilą nie mogliście oczekiwać.
Zaawansowanie lasera Alma polega m.in. na tym, że można do niego podpinać różne głowice. W Instytucie Milbrandt podpinamy dwa ich rodzaje. W laserze, jak wiadomo, chodzi o światło. Laser to urządzenie, które generuje wiązkę światła o jednej, zdefiniowanej długości fali. To oznacza jednocześnie, że fala jest monochromatyczna, czyli ma jeden kolor. Z fizyki pamiętamy, że każdy kolor to inna długość fali. To dotyczy także laserów wykorzystywanych w medycynie estetycznej. Skąd jednak fala światła w laserze? Co ją wytwarza? W jego głowicy znajduje się zawsze jakiś „ośrodek czynny”. Może nim być gaz, półprzewodnik, kryształ. W laserze CO2 jest to gaz – dwutlenek węgla. Promień lasera w laserze monochromatycznym ma dwie cechy – ma określony kierunek i bardzo małą rozbieżność. Czyli jest bardzo precyzyjny. Laser Alma Harmony ma dodatkową jakość. Posiada bowiem także głowicę, w której wiązka światła jest bardziej rozproszona. Można by to porównać do rączki prysznica. Kiedy obrócimy pokrętło w jedną stronę, uzyskujemy mocny, skoncentrowany strumień ze środka rączki. Ma dużą siłę. Kiedy pokrętło powędruje w drugą stronę, uzyskujemy strumień wody rozproszony, bardziej delikatny.
– Precyzyjny promień po prostu przepala tkankę. To bardzo potrzebne w zabiegach, jak choćby usuwanie znamion. Taki promień pozwala też bardzo precyzyjnie określić obszar działania na skórze. Taka głowica w laserze Alma stosowana jest do dużych naczyń i pajączków na nogach. Promień rozproszony, czyli ten, który generuje głowica Dye VL, nie jest tak precyzyjny, ale stwarza dzięki temu zupełnie nowe możliwości. Wykorzystujemy go raczej do twarzy i dekoltu do likwidowania rumienia i przebarwień i na fotoodmładzanie – mówi Izabela Tarasiuk, kosmetolog w Instytucie Milbrandt.
Czas powiedzieć, jak Alma Harmony może pomóc w codziennym życiu. Bo taki potencjał ma to urządzenie. Weźmy na pierwszy ogień przypadłość, która dokucza i młodym, i kobietom po menopauzie, i mężczyznom w każdym wieku. Trudna rozmowa z szefem, koleżanką, członkiem rodziny. Emocje jeszcze nie osiągnęły zenitu, a ty czujesz, że robi ci się gorąco na twarzy, szyi i dekolcie. Czerwone plamy na tym ostatnim zdradzają cię, zanim zdążysz podnieść głos. To rumień, fachowo zwany obrzękiem naczynioruchowym, zdarzającym się, kiedy mamy płytko położone naczynia krwionośne i jednocześnie ulegamy emocjom, co sprawia, że naczynia łatwo się poszerzają. Z laserem Alma Harmony nie jesteśmy już skazani na czerwone plamy!
– Tego rumienia nie da się zlikwidować tak od razu, ale mamy informacje zwrotne od klientek, że już po pierwszym zabiegu sytuacja ulega diametralnej poprawie! Wybuch rumienia jest słabszy – mówi Izabela Tarasiuk. To rozwiązanie dla bardziej emocjonalnych osób, a jednocześnie narażonych na ekspozycję społeczną, czyli pracujących w kontakcie z wieloma ludźmi. Występ, wykład, rozmowa służbowa nie muszą już być tak stresujące. Możemy być spokojniejsi, że emocji nie będzie po nas tak widać. Panie z tym problemem mogą znów pozwolić sobie na sukienki czy bluzki z dużym dekoltem po naszych zabiegach.
Alma radzi sobie też świetnie z przebarwieniami na twarzy. Ile z nas spryskało się ukochanymi perfumami, a chwilę później wyszło na pełne słońce? To, niestety, recepta na przebarwienia na policzkach. Wielu z nas zdarzyło się też pewnie zapomnieć, że leki, które zażywamy albo zioła, które pijemy, są światłouczulające. Słoneczna pogoda w takich przypadkach zostawiła nas pewnie z dobrym nastrojem, ale też ciemnymi plamami na twarzy. Przebarwienia mogły powstać także na skutek wahań hormonalnych. Z tym wszystkim Alma Harmony też da sobie radę. Cierpisz na pajączki? A może na naczyniaki, trądzik różowaty czy znamiona rubinowe, czyli czerwone albo fioletowe grudki na skórze? A może przeszkadzają ci pojawiające się wraz z wiekiem, zwłaszcza na skórze rąk, plamy soczewicowate, wyglądające jak wysyp pieprzyków? To wszystko może stać się dużo mniej widoczne dzięki laserowi Alma. Odmłodzenie, wypłycenie zmarszczek i lepsze napięcie skóry, ale też poszerzonych ujść gruczołów łojowych to cudowny „efekt uboczny” Almy.
Co cię czeka, kiedy zapisze się na zabieg? Najpierw dostaniesz od kosmetologa kartę do wypełnienia. Tak robi się zawsze, ale przy laserze Alma istnieje sporo przeciwwskazań do zabiegu. Standardowo to infekcje skórne, przerwanie ciągłości skóry, nowotwory, ciąża, karmienie piersią. Ale też opalona skóra albo skóra potraktowana samoopalaczem. Trzeba wtedy poczekać do pełnego wyłuszczenia ściemniałej warstwy. Dlaczego? Ponieważ wiązka lasera, która przenika skórę, jest odbierana przez różne jej elementy. Coś musi przecież odebrać energię lasera, gdzieś ten promień się zatrzymuje, a energia – kumuluje. Jeśli usuwamy przebarwienia, takim fotoakceptorem jest melanina w skórze – ciemny barwnik odpowiedzialny za opaleniznę. Jeśli jest go z jakiegoś powodu więcej, energia skumuluje się nadmiernie i spowoduje niepożądane przegrzanie tkanek. Kiedy usuwa się rumień, fotoakceptorem, czyli przystanią dla laserowego światła, będzie oksyhemoglobina. Kiedy parametry lasera ustawione są na odmładzanie, fotoakceptorem jest woda. Nadmiar melaniny czy hemoglobiny jest koagulowany, a później usuwany w naturalny sposób przez organizm.
Z zabiegu wyklucza stosowanie różnych substancji fotouczulających. Nie skorzystamy, jeśli jesteśmy w trakcie antybiotykoterapii czy zażywamy leki steroidowe, stosujemy retinol na twarz czy też pijemy fotouczulające zioła. Zwykle potrzeba dwóch tygodni do miesiąca od ostatniego zastosowania substancji. Inaczej ryzykujemy poparzeniem tkanek.
Ważnym przeciwwskazaniem przy tym laserze w przypadku użycia głowicy z wiązką rozproszoną jest epilepsja. Przy każdej dawce pojawia się błysk, który widoczny jest mimo, że pacjenci mają założone okulary.
Co, kiedy już leżysz na fotelu? Poleżysz na nim nie za długo, bo sam zabieg trwa 20 minut. Drugie tyle to po prostu przygotowania. Skóra, poza oczyszczeniem, nie wymaga szczególnego przygotowania. Co poczujemy w trakcie zabiegu? W punkcie, w którym działa laser, wrażenie „strzelenia z gumki”. To lekki ból, który nie pozostawia „echa” i natychmiast mija. Istotne jest też postępowanie tuż po zabiegu – skóra wymaga wychłodzenia, ale tym zajmą się kosmetolożki. Jeśli laser zastosowaliśmy przeciw rozszerzonym naczynkom, mogą wystąpić ocieplenie skóry i lekki obrzęk, który jednak ustępuje po jednym, maksymalnie trzech dniach. Jeśli to wszystko brzmi dla was lekko przerażająco, wiedzcie, że to zabieg, po którym można wstać i pójść do pracy czy codziennych zajęć. Oczywiście stosujemy przez kolejne dni krem z filtrem, nawilżamy skórę z zewnątrz i od środka, bo podczas zabiegu paruje sporo wody, nie wychodzimy na słońce, nie pijemy alkoholu.
Czasami z trapiącymi nas problemami poradzi sobie już jeden zabieg. Zwykle wykonuje się ich nie więcej niż 6 w odstępach od 3 do 4 tygodni. Te 4 tygodnie to czas wystarczający organizmowi na usunięcie uszkodzonych tkanek. Przy przebarwieniach należy się dodatkowo spodziewać chwilowego efektu pociemnienia skóry – dochodzi do niego w pierwszym tygodniu po zabiegu. Z każdym kolejnym dniem skóra jaśnieje, a przebarwienie staje się mniej widoczne.
Jeśli chcemy się pozbyć większych pękniętych naczyń na nogach, może się okazać, że po wstępnej ocenie kosmetolog skieruje nas do flebologa, czyli specjalisty od naczyń krwionośnych, by ten ocenił czy można zastosować laser. Jeśli tak, możemy wrócić do Instytutu na zabieg. A potem już tylko cieszyć się gładszą, bardziej jednolitą w kolorze i napiętą skórą.
– Redukujemy Alma czasem naprawdę duże przebarwienia. Czasem plamy jaśnieją powoli i opornie, a czasem wystarcza jeden zabieg i całe wybarwienie się wyłuszcza. Tu nie ma reguły, reakcja na laser to sprawa indywidualna. Ale z pewnością rewolucja w medycynie estetycznej – mówi Izabela Tarasiuk.